Tuesday, October 16, 2007

Przepisywanie antybiotyków w Irlandii

Nasza Mała na szczęście nie chorowała nigdy na nic poważnego. Zarówno w Polsce jak i tutaj. Zawsze to były tylko katarki, przeziębienia, bez gorączki. Wystarczyło podawać Cebion, wapno w płynie, odciągać katar FRIDĄ (polecam gorąco, kupcie to przed wyjazdem do Irlandii, rewelacyjna rzecz do ściągania kataru, można zapomnieć o badziewnych gruszkach do noska).

Polecam stronę producenta:
http://www.skandprojekt.pl/frida/index_frida.htm

Jak przyjechaliśmy do Irlandii to Córeczka zaczęła nam częściej niż w Polsce zapadać na przeziębienia. Wystarczyło czasami pojechać nad morze,wyjść na spacer i katar był gotowy. Po jakimś czasie, gdzieś 4-6 miesięcy Mała wreszcie przyzwyczaiła się do tutejszego ostrego klimatu i teraz jest okej.

Niestety ja również zetknęłam się z opiniami, że to lekarze w Irlandii na wszystko dają antybiotyki. Nawet na wirusowe problemy. Fakt, że w Polsce też danie antybiotyku to jest najłatwiejsze według większości lekarzy wyjście. Byłabym bardzo ostrożna z podawaniem dzieciom antybiotyków. Jeżeli już to oczywiście w sytuacjach tego naprawdę wymagających. Wydaje mi się, że stosowanie leków z Polski, jeżeli są to witaminy, leki osłonowe, syropy na pewno nie zaszkodzi, a pomoże dziecku.

Jako dziecko przyjmowałam potworne ilości antybiotyków, zapisywane zupełnie bez sensu i dzięki temu na większość antybiotyków jestem teraz "oporna".

Przy zażywaniu antybiotyków bardzo ważne jest: dobranie dawki do wagi ciała dziecka, podawanie w ściśle określonych porach, czyli albo co 12 godzin, albo co 8. Odpowiednio dobrany czas zażywania antybiotyku - tak aby nie wywołać oporności.

Dla chętnych mam, które nie boją się "medycznych terminów" polecam bardzo ciekawy artykuł z Medycyny Praktycznej Pediatrii 2003/04. Do przeczytania:

http://www.mp.pl/artykuly/?aid=15281

Uzmysławia to skalę problemu.

No comments: